Nie czytaj tego.
poniedziałek Kwiecień 24th 2017

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

dziecko

moja najmniejsze i najukochańsze stworzenie.

dopiero wiesz, co to miłość jak pojawi się ktoś na świecie z Twoimi oczami.

co innego związki.

te nigdy nie były idealne, a gdy w związku jest nas więcej niż dwóch to jest ciężej.

pół roku agresji i płaczu. ciągła krytyka.

jestem taką złą matką dla nich.

jest mi tak przykro, że pęka mi serce, rozpada się na kawałki, a oni zamiatają to na szufelkę i wyrzucają do kibla.

Dziecko.

Jak byłam mała, mówili o mnie, że osiągnę najwięcej z całej rodziny.

Miałam być wybrana z całego tego stada.

Potem byłam czarną owcą. Oj długo.

Teraz sama mam syna i już teraz wiem, że nie warto etykietować go.

Teraz jestem inna.

Jestem psychodeliczną owcą.

https://storage.googleapis.com/imgfave/image_cache/147475583890503.jpg

Mam więc syna. A w pakiecie z synem był facet. Nie odwrotnie. Facet co prawda był mój wcześniej, ale chciałam już go zwracać, jak wyskoczył syn.

No i we trójkę mamy razem się wyprowadzić na kolejny kraniec Polski. Uwielbiam zmieniać miejsca zamieszkania.

ciaża i inne choroby

czuję się jakby to było 9 miesięcy depresji.
nic nie jest idealne jak miało być, nic nie jest pewne.
wszystko mnie zasmuca, z jednej strony czuję się, jakbym była
odizolowana od świata, a gdy do niego wychodzę,
postępuje proces socjopatii, nienawidzę ludzi coraz bardziej.
mam i humory,
najgorsze z tego wszystkiego jest, że wariuje, nie chce już miłości,

chce żeby odszedł czasami, choć wiem, że serce pęknie mi na milion kawałków, rozsypie się na atomy i już nigdy nie będzie miejsca dla nikogo.

jaki jest sens ciągnąć czasem coś, jak czym bardziej brniesz, to wbijasz się w więcej niepewności.

Zwariowałam.

Niech się stanie białość.

Nie ma jednoznacznego stanu.

Jest ich setki jak w tęczy barw. Ale najwięcej odcieni czerni mam

Nie umiem zwalczać takich plotkow. Moja głowa jest nieskonczona. O wyobraźnię się potykam i co pół godziny fikam. I posiniaczona liże swoje rany. Ten odcinek życia już kiedyś był grany. Nigdy nie lubilam sequelli.

Pora zasnąć i poćzekac do niedzieli.

coraz gorzej sobie radzę.

z tym jednym uczuciem.
czy ja zawsze sobie znajduje to coś,

czy zawsze to jest to samo?

jestem przecież taka dorosła,
ale myślenie jak dorosły mi nie idzie.

zauważyłam, że będąc samotna jestem odważna.

a jak jestem z kimś, to boję się wykonać najmniejszego ruchu,
boję się.
teraz to poważnie się boję, że kiedyś po prostu odejdzie,
a ja już nie mam 5 lat, żeby zebrać swoje szczątki i posklejać je na superglue.
mimo wszystko rozpadam się na kawałki, kłębki, strzępki, niedopałki.

hej hej hej gdzie mój klej?

zima. inna zima. ciepła. mało śniegu.
a w moim mózgu śnieżyca i zawirucha i nie widzę nawet gdzie idę.
Niby kiedyś opadną te płatki i zostanie sama biała pierzyna.
Ale teraz jest coraz gorzej. Pogoda w mojej głowie to ulewy śnieżyce i sztormy.

Z roku na rok coraz gorzej. Miotam się, miotam.

Dawno, dawno temu…

w odległej krainie, mieszkała dziewczynka. Wyszła z domu i pobiegła za białym królikiem. I nie wróciła już nigdy psychicznie do siebie. Budowała sinusoidy emocjonalne, aż odeszła.

Nudzę się i boję się.

Po wojażach po Hiszpanii, ekstremalnych przygodach, po randce w gipsie, po przeprawach w szpitalach… nagle nastał okres rekonwalescencji i zaczęłam się nudzić i stresować.

Zaczęłam wyszukiwać problemów, zaczęłam wszystko za bardzo rozwijać, panikować i przez to nie mam spokojnego snu. Gadam przez sen. Sam Patrick nasłuchał się, jak w nocy mówiłam, że chce mu wpierdolić, a jak sie obrócił to zapytałam: „Serio?”, Nelę przez sen zapytałam czy mnie kocha. Jak odpowiedziała tak, to powiedziałam, że i tak będziemy jeść buraki.
Miotam się i zgrzytam zębami.

Z rodzicami jeszcze gorzej. Odbija mi chyba na wiosnę. Jak zawsze. Muszę się opamiętać. Coś się dzieje ze mną wiosną, zmienia się produkcja jakiś substancji w mózgu, tracę rozum, logikę i trzeźwość.

Tak dążę do niezależności, ale jak ją osiągnę, rozpłynę się. Zniknę daleko.

Znikłabym dla niego,
nie do końca, no wiesz, moje ego,
zakochałam się, bez pamięci,
nie wiem czemu, ale cały czas mnie kręci,
pierdole to, zakochałam się na chwilę,
eszcze moment a od kocham się mile.

to nie jest wa,żne, nic nie jest stałe.
Panta rhei.

Do zobaczenia Heraklit. Spotkamy się w Efezie, gdzie zasady obowiązują.

Cześć życie, fajnie, że chcesz mnie wyruchać, przynajmniej wiem, że jestem atrakcyjna dla Ciebie

Nigdzie nie pasuję,
wiem to, ale już na to nie patrzę.
Moje oczy się zmieniły.
Nie postarzały, ale zmieniły kolor.
Są ciemniejsze i widzą ostrzej niż kiedykolwiek.

Okazje, których nie wykorzystuje.
Szanse, jakie daje.

Kiedyś taka zaślepiona eskapizmem i ucieczkami,
teraz już nie szukam wrogów a buduję zwolenników

Wielkie mam marzenia, ale kroczę do nich powolutku,
Trochę teraz zwolniłam, bo jakże inaczej.

Zmęczyła mnie rzeczywistość Podlasia,
dzicz i nic innego.

trzeb to wykorzystac

Smak życia się zmienił.

Ze słodkiego stał się polityczny.
Z gorzkiego stał się wolnościowy.

Ze słonego powstały postulaty liberalizujące,

a kwaśna stała się rzeczywistość.

Koncesje, vaty, akcyzy,

podatki, opłaty, datki.

Przymus.

Pcha się na wolność dziecię libertariańskie.

A moją twarzą rozjaśniam kwoty wolne.

 Page 1 of 25  1  2  3  4  5 » ...  Last »