Nie czytaj tego.
niedziela Wrzesień 24th 2017

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

Ciuch jak gorąco.

zagotował mi się mózg,

para z uszu uleciała.

Nie oczekiwałam rózg,

bo od Mikołaja nic nie dostałam.

 

Serce zamarzło i siedzi sparaliżowane,

pragnie bić nadal,

ale nie same.

 

Tęsknię za przytulaniem. Za czuciem kogoś. Na kogo mogę liczyć. Jestem pełniejsza obaw bardziej niż przelane mleko w szklance.

Odnalazłam swój wielki błąd. Doskonalę się ciągle by być enough. Wystarczająca dla kogoś, kto nie istnieje. Kto mnie nie zna i nie wie, że mnie pozna.

Doskonalenie znowu. Doskonalenie to mastrubacja. Ale i autodestrukcja.

 

Pomóc muszę samej sobie. Otwieram sesje przed lustrem edycja 2.

Kim jesteś, Magdaleno?

Jesteś tym, co jesz?

Jesteś tym, co czytasz?

Jesteś tym, kim inni chcą, żebyś była?

Jesteś swoim odbiciem w lustrze?

Jesteś swoim portfelem czy stanem konta?

Jesteś nikim?

Ubieram się w etykiety. Noszę tylko uczelniane dyplomy. Chodzę tylko po stereotypach. Opycham się plotkami. Mieszkam w …

wszędzie.

A chcę przepędzać wiatr, oślepiać słońce, moczyć deszcz i mrozić śnieg. Chcę zawracać rzeki kijem, uspokajać oceany, słodzić morza i malować na różowo niebo. Chcę zbierać gwiazdy do koszyka jak grzyby, chcę nadawać zapach kwiatom, chcę rozdrabniać skały na piasek i śpiewać kołysanki rozbujanym drzewom.

Chcę być daleko od swojego ciała.

I love longboard kids.

Niemcy sremcy,

2 miesiąc mieszkania kończy się podsumowaniem, że są z planety Regulacja. Idealnie to do nich pasuje. Regulują wszystko, co się da, co nawet jest nie do pomyślenia. Potem gubią się w tym wszystkim. Mieszkam z Mariuszem i Markiem i rozwijam siebie i projekt, który powinien być moim dzieckiem. Jestem jednak sfrustrowana. Złamałam i skręciłam kostkę, nie mogę chodzić, lekare w Polsce zrobili wszystko na odwal się i boję się cokolwiek robić, ponieważ nie znam dalszego planu leczenia. Frustrujące jest to, że kończy mi się również ubezpieczenie wraz z końcem roku. To dołujące, kończę dwadzieścia sześć lat, nie jestem magistrem i nie mam ubezpieczenia ani dochodu i siedzę gdzieś a zadupiastej wiosce w Niemczech i jedyne co mam to piękne widoki. Nawet nie mogę przespacerować się. Myślę, żeby to wszystko porzucić i spieprzyć do Londynu albo USA. Jestem jeszcze młoda, więc wszystko może jeszcze się zdarzyć.

abarot

I wyjechałam, jak szalona. Zafascynowana nowym światem, rozwojem i możliwościami. Porzuciłam 40 latka. Nie pasował do niczego. Tak jak stara skarpetka – singielka. Mówią, że fajnie kochać, ale nie fajnie się angażować. Takiego tańca nikt nie widział, on napiera krok wprzód, panna odskakuje jak sarna dwa w tył. I tak skakałam.
Uciekłam za granicę, złamałam kostkę i wróciłam do Polski. Tak skakałam.
Ambulans podjechał pod dom w Selzen i zawiózł mnie do szpitala na operację. Zrobiłam, wyszłam, nacieszyłam się 3 dni rodziną i pora wracać do świata, który się nawet filozofom nie śni.

To ja! To ja ta płynna.

Cyniczna i wszystkiemu winna.

Podniecam się umysłami,

i sprawiam, że oczy zalewają się łzami.

 

To ja królowa bólu i cierpienia.

Której jak dotkniesz,

doznasz zranienia.

 

Ponad wszystko idei oddana,

już nie mogę być w nikim zakochana.

Przez chwilę oczarowana

uciekam z samego rana.

Ta chwila trwa,
on i ja.
Nie wiem, co pokaże czas,
Chcę więcej, więcej nas.
Chcę muskać jego ramiona.
Chcę wiedzieć, że ja to ona.
Pewności w miłości.
i potwierdzenia.
Chcę więcej radości,
i braku zmartwienia.
Mężczyzno Kochaj mnie.
Obiecuję, że nie
zdradzę Cie.
i kochać będę po wieki.

jestem bardziej żałosna niż przypuszczałam

nawet nie wiedziałam jak bardzo.

naiwna, głupia.

nigdy nie ufać mężczyznom. nikomu

i nigdy nie kochać.

Strach, przerażenie.

Kilka dni temu obejrzałam film, którego nigdy bym chyba nie odpaliła, gdybym wiedziała, jakie treści w sobie zawiera. Najbardziej przerażającą sceną „Serbskiego filmu” była sceny, gdzie kobieta rodzi dziecko, po fakcie zamaskowany mężczyzna bierze w ręce noworodka i gwałci go. Spaczyło mi to mózg. Byłam przerażona tymi scenami i wizja mojego anarchokapitalistycznego świata gdzieś została poddana pod wątpliwość do momentu, kiedy nie obejrzałam wiadomości. Ojciec zgwałcił swoją dwuletnią córkę. To było dla mnie szokiem. Przeszukałam internety, a tam czaiło się już więcej takich sytuacji. 2-miesięczny chłopiec zgwałcony przez swojego ojca i zabity bestialsko. Dlaczego policja nie reagowała? Dlaczego opieka społeczna i kurator nic nie widzieli? Dlaczego społeczeństwo nie zareagowało? Sąsiedzi, znajomi? Otóż, ludzie się nie wtrącają, bo od tego jest policja. Sami mogliby zostać wsadzeni do więzienia np. za pobicie. Policja z kolei przyjeżdża odnotowuje raport i zostawia sprawę znowu w swoich czterech ścianach. Opieka społeczna, no cóż ich zadaniem jest głównie rozdzielanie tego, co państwo funduje: każdemu wg potrzeb. Nikt nie jest idealny, ale w mojej opinii akap by zdecydowanie sobie lepiej z tym poradził, zaczynając od kary (na pewno śmierć), kończąc na reagowaniu na dziwne sytuacje. Myślę, że jednym z głównych czynników mieszkania ludzi w danym miejscu byłby spójny pogląd i podobna hierarchia wartości danej ludności. Przykładem może być społeczność wegetarian/wegan, którzy wyjątkowo troszczą się o każde życie, nie tylko ludzkie, ale i zwierzęce. Ochraniająca dany teren prywatna agencja ochrony musiałaby się zobowiązać do respektowania regulaminu danej społeczności i kontrolowania przestrzegania zasady nieagresji także w stosunku do zwierząt. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie zareagował na odgłosy tępego bicia i skamlanie psa. Tak samo byłoby z dziećmi. Ludzie, dla których rodzina jest bardzo wysoko w hierarchii nie mogłaby dopuścić do gwałtu. Nawet jeśli by się zdarzył, w co szczerze wątpię, to agresora spotkałaby odpowiednia kara. Należy pamiętać, że ludzie potrzebują wzajemnej akceptacji,  a mieszkanie wśród takiej społeczności wymuszałoby psychicznie pewne zachowania. Anarchia nie jest chaosem, lecz samoistnym porządkiem. To państwo wprowadza chaos, chociażby poprzez miliony regulacji, poprzez ciągłe zmiany interpretacji przepisów, poprzez ciągłe ingerowanie w różnoraki sposób w życie obywateli. Państwo jest też agresorem: psychicznym, fizycznym. Państwo demoralizuje ludzi, ich moralność. Jednostki na prawdę nie są złe. Wydaje mi się, że większość ludzi chce być dobrymi i każdego dnia stara się poprawić w sobie coś w sobie, by pod wieczór powiedzieć sobie, że dziś jestem lepszy niż byłem wczoraj. Dlatego też uważam, że tworzenie iluzji bezpieczeństwa, ochrony życia i porządku prawnego jest bezsensowne. Nie odnosi się zazwyczaj do człowieczeństwa i przypisanych jemu praw do życia, spokoju, wolności. Odnosi się do naszych lęków i obaw, z którymi sami powinniśmy sobie poradzić. Tak jak ptak siedzący na gałęzi drzewa. On nie wierzy w to, że drzewo jest takie mocne, że się nie złamie. On wierzy w swoje skrzydła.

przynajmniej ja wiem czego chcę

wracając na haju ze spotkania z Emką, Albim, Aniołem i Madzią biegałam po kałużach. Gołe stopy. Deszcz napieprzał. Dzikie rzeczy są dobre. Są dziecięce. Są inne ;) Trochę szaleństwa w życiu nie zaszkodzi.

Rozbite lustro, a w nim odbijające się skrawki mojej duszy.

Jestem nigdzie. Zawieszona pomiędzy rozpadającą się relacją z K. a poszukiwaniem pracy marzeń. Wszystko gdzieś rozmyte: złość, smutek, przykrość. Niedowierzanie, głupota i naiwność. Rozlatują się nawet moje relacje z rodziną. Z ojcem mówimy językiem zawiści, złości i chęci sprawiania przykrości. Nienawiść pojawia się, a upór i duma nie ustępują. Nie znosimy się, pomimo że się nie widujemy.
Od miesiąca jestem w Białymstoku. Choruję przez cały czas. Od półtora miesiąca nie śpię. Budzę się 30 razy w nocy z zaciśniętymi zębami. Śnią mi się dziwne sny. Wracają postacie sprzed lat. Wspomnienia zazębiają się z rzeczywistością.
A ta się zmieniła. Nie ma już sielanki, imprez, rozpusty i zabawy. Jest odpowiedzialność, praca, chłopak i dom u wszystkich, tylko nie u mnie.

Tęsknię za wolnością. Gdziekolwiek ona była.

 Page 2 of 25 « 1  2  3  4  5 » ...  Last »