Nie czytaj tego.
niedziela Listopad 19th 2017

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

zakochuję się.

To śmieszne, ale zawsze w nieodpowiednich.
To śmieszne, ale zawsze mnie odrzucają.
To śmieszne, ale kończy się płaczem w poduszkę.

Ostatnie wpisy mogłabym wypierdolić

wczoraj wszystko stało się cancelled
bo oczywiście jak ja chciałam się zaangażować,
to minęło jemu.
zzarzucił mi, że stłamiłam jego chęci
i koniec, nie ma głębokiej relacji

no cóż, beczę sobię jakbym była 16latką. Jest mi niesamowicie przykro, poczułam się zraniona, ale nie przez niego, tylko przez samą siebie,
Mam znów taką chęć ucieczki, ale nie umiem uciec przed sobą.

-Kim jesteś, Alicjo?
-Chwilowo sama nie wiem, proszę pana. Mogę powiedzieć kim byłam dzisiaj rano, wstając z łóżka, ale mam wrażenie, że od tamtej pory zmieniłam się, i to kilkakrotnie.

ja nie wiem też. Mąci mi w głowie wszystko. Najchętniej wyszłabym z siebie i próbowała cokolwiek odnotować na temat swojego zachowania.

Miałam wątpliwości, co do jego osoby, ale na prawdę się zakochałam. Chciałam w końcu poczuć stabilność, której poczuć nie mogłam nigdy. i w każdej chwili od opuszczenia Dworca Centralnego już za nim tęskniłam. Kilka tygodni i mam nadzieję, że odcierpię. Najgorzej, że muszę oddać mu książkę. Co nie będzie miłym spotkaniem.

tak, moim największym problemem na świecie jestem ja sama

ograniczam własne możliwości poprzez myślenie w czarnych scenariuszach, muszę przestać. Przestać gdybać. Przestać nie ufać. Sobie zaczęłam bardzo ufać, to dlaczego mam obawy do niego. Angażuję się, staram się być dobra ;) może po prostu niech to będzie jak będzie.

W otatnim czasie miałam z 4 kryzysy, że najchętniej zadzwoniłabym do niego i powiedziała, że nie chcę mieć z nim już nic do czynienia. I na prawdę w tamtych momentach tego chciałam, wręcz nienawiścią do niego pałałam, jakby normalnie zdradził mnie z 5 laskami a my bylibyśmy po ślubie z 5 dzieci i chatą na kredyt. Przecież ja nawet nie chcę nic z wyżej wymienionych rzeczy, więc o co mi chodzi?

Muszę się odciąć, bo negatywne emocje zjadają mnie od środka. Sama jeszcze się zastanawiam, czy moje serce nie zostało połknięte przez potwora, który siedzi we mnie.

redefiniowanie życia.

redefiniuję szczęście, miłość, strach.
nie ma przyszłości.
nie chcę pozbyć się wolności.

takiej depresji nie ma nikt.
może i jednak ktoś ma.
trzeba zacząć.
żyć.
zapierdalać.

rodząc się zdobywasz handicapy do przetrwania

geny, rodzice, środowisko,
wpływają bardziej niż wszystko inne.
konflikt wartości rodzina, szczęście, samorealizacja.
miłość w każdej swojej odsłonie.

jestem egoistką i kocham siebie,
ale czasem kocham kogoś tak bardzo, że oddałabym innemu swoje życie
i co najgorsza jest to każdy.
Poświęcenie jest wielką wartością dla mnie.
Daje szczęście innym.

dając siebie, uszczęsliwić i uratować mogę wiele istnień.
ale co z moimi uczuciami?
zakochałam się, ułożyłam swoje życie, niczym układankę z miliarda puzzli.
chcę mieć dziecko, wiem, jak chciałabym jak by było wychowane.
wiem nawet, że jakby był chłopiec to miałoby na imię Kajetan.
Nawet jakby by był to Kajetan junior.
On miał rację, że ja sobie wyobrażam, że dziecko by było mną w dzieciństwie.
Miałoby mój charakter, mój wygląd, mój światopogląd.
Może przecież tak nie być.
Mam wiele wątpliwości.
I to pora by zamknąć kolejny rozdział w życiu.
Rozpocząć ten nowy. Z pasją jak zawsze.
Z zaangażowaniem w działanie. Z miłością do siebie.
Z potrzebą bycia.Z potrzebą wsparcia innych.

I tak sobie myślę… że chyba nastąpi ten moment, kiedy skończę to, o czym już zapomniałeś.
O czym ja już pamiętać nie chciałam.

a zacznę przestać myśleć o Marcie, Agnieszce sreszce.

Przecież to jestem tylko ja. Siebie znam. Ty mnie też. Kochajmy się więc.

kiedy słońce świeci, łezka leci.

i zaczął się prawdziwy okres depresyjny.
płakać, krzyczeć, nicniemóc.
pod znakiem spadających gwiazd marzę, by nie nastało nigdy lato, przynajmniej w moim wydaniu.
zmieszana w dodatku emocjonalnie jestem, wątpię i to chyba największy problem we wszystkim co się dzieje.
negatywne myśli w każdym aspekcie życia. Nie radzę sobie i mam kryzys psychiczny. W mojej głowie już wszystko jest wielką pajęczyną, bo nie myślę, a czuję tylko.
Taki nieuświadomiony lęk, taki strach przed przyszłością i takie wielkie przerażenie, jakby przed egzekucją.
Pisanie magisterki przychodzi mi jak wbijanie w siebie wszystkich ostrych przedmiotów dookoła mnie. Nożyczki, pilniczek, nóż, pinezki, gwoździe.
Nosz kurwa, muszę się przełamać.

kiedy jestem sama o myślę i myślę, i myślę, i myślę i myślę…

Czy to moje wyrachowanie, czy jednak prawdziwe uczucia, czy pottem zamienię to w nienawiść, czy zostanie kumpelstwo.
Chyba pora przystopować.
Wybaczcie, jeżeli nie akceptujecie moich zasad, to nigdy nic się nie zdarzy.
W emocjonalnym wymiarze jestem egoistką i się nie zmienię.
Oliwa sprawiedliwa i moje na wierzchu.

Nie kochaj, bądź labilna i niezależna.

Pora zrobić ferie zimowe.

No i BACH

Jebło, jebło, jebło.
Cała piękna iluzja, że bez definiowania można żyć. Ja tego nie potrzebowałam. Nie zadawałam pytań, bo wiedziałam, że tak na prawdę nie chcę się z nikim porównywać. Wiedziałam, że to nie ma sensu. Bałam się czasami, ale wciąż ignorowałam jego potrzeby. Czuję, że to wszystko jebnie. Teraz to już poleci jak domek z kart. Może i lepiej. Niech jebnie. Wtedy znowu będę mogła być oziębła i smutna.

Dlaczego, jak nauczyłam się wszystkiego i zrozumiałam wszystko, ktoś musi to zepsuć? Dlaczego nie mogę nie być w związku, a spotykać się z NIM i tylko z NIM, odczuwać niesamowite szczęście z samej możliwości patrzenia z NIM w kierunku morza. Ten weekend był super, dawno nie byłam tak szczerze szczęśliwa.

Zniewolenie człowieka poprzez relacje. Pierdolenie o związkach. Związki to fikcja, to dążenie do rozkładu, to kłótnie i rodząca się nienawiść.

Jestem znowu rozczarowana rzeczywistością.

Pozwólcie mi latać z głową w chmurach i rozbudowywać swoją wyobraźnię do monstrualnych i nieskończonych wielkości.

wow wow taka samotność, wow wow taka destrukcja

czasem przypominam sobie, jak bardzo siebie nienawidzę.
czasem siebie na prawdę kocham, ale rzadko.
częściej mam do siebie neutralny stosunek.

ja zawsze będę ta gorsza. Ta bardziej zwariowana-pojebana.
Ta wystrzelona w kosmos, ta niezrozumiana.
To chyba normalne.Albo i nie.

Jest mi tak smutno i żal, bo wszystko poddaję w wątpliwość. Nie ma jednego rozwiązania, a każde przynosi nowe skutki, które rujnują wizję pozostałej idei. Stąd też idee są tak kruche, że niczym piasek przesypują się między palcami. A ja tak bardzo chcę znaleźć glinę i ulepić z niej idealny świat Magdaleny.

Przydałoby się kiedyś być rzeźbą lodową, by promienie słońca zamieniły mnie w ostateczności w stan gazowy.

Ahhh gaz… ten to lubi wyciekać.

Zmieniam stany skupienia częściej niż H2O.

bum

trutututututututu
bum bumm bummm bam bammm
kydysz kydysz

zawrócił świat mój w jednym momencie,
coś poczułam, na chwilę odleciałam.
to wszystko jest jak film, więc teraz kręćcie!
zaszalałam i się nie bałam.

Zauroczona, roztrzepana,
feministka rozciągana.
Dom od tej pory nie miał znaczenia.
Miejsce jest zawsze do zmienienia.

Ja i on. On zaskakuje.
Ciągle i ciągle swą duszę pokazuje.
Czy mnie kopiuje?
Czy ja go idealizuje?

i tak jeździmy na trasie jednej.
Warszawa-Poznań tytuł historii rzewnej.
Lubię go, a może więcej?
Wolałabym jednak spotkać go na drodze krętej.

Żebyśmy się razem prowadzili,
Raz na tydzień gromadzili,
żebyśmy nie przeszkadzali sobie,
toż tak bardzo dobrze życzę Tobie!

a kiedy noc nastanie pewnego dnia,
wypijmy całe wino do cna.
Popatrz w gwiazdy, ja już tam patrzę.
a wtedy może pocałunkiem Cię uraczę.

Napalona, wyposzczona.
Rządzą zniewolona.
Pragnieniem oślepiona,
lecz Twą duszą zachwycona.

bum bum bum.

to pewnie minie.
łapię te momenty.
boś jesteś niesamowity.
i kocham spędzać z Tobą czas.

chociaż me sny są dwulicowe.
chociaż me stare cele się zdezakualizowały.
nie wie już więcej, czego chcę.
ale nie chcę uciekać.
chcę stawić czoło.
światu.

 Page 3 of 25 « 1  2  3  4  5 » ...  Last »