Nie czytaj tego.
niedziela Listopad 19th 2017

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

collapse

Moja miłość runęła
w jednej chwili.
Depresja się rozpoczęła
i ją zwyczajnie wchłonęła.

Serce znowu pracuje
na ograniczonych obrotach.
Mniej kuje, mniej się truje,
Nie ląduje już w kłopotach.

Ja tak sobie lewituję,
udaję, że jestem, lecz mnie nie ma.
Za lenistwo w brodę sobie nie pluję,
a olewam sobie Lema.

Życie jest twórczością, a szczyt twórczości to tworzyć samego siebie.

Ambitne plany snuję. Wolontariat. Uganda, Madagaskar, Somaliland.

Ten ostatni coraz pewniejszy.

Ucieknę hen hen od świata.

no i mam co chciałam

mój hejt na mężczyzn jest jeszcze większy niż był.
sama tego chciałam.
oni nienawidzą mnie.
ja ich. jest mi smutno. minie.
nie jestem przecie toksyczna. nigdy nie byłam.
to przykre, wiem. minie.
ważne, żeby być dalej na tej drodze, gdzie jestem.
już sobie wyhodowałam skrzydełka anioła.
życzę wszystkim jak najlepiej.
niech każdy dostanie to, czego pragnie.
ja chcę tylko lepszego świata.
i chcę pomagać.
i być aniołem cały czas.
przepraszam, że byłam kiedyś inna.
już taka nie jestem. nie będę.

taka sama

sama samiutka.
nikogo nie ma. Wszyscy porzucają. Wszyscy zakładają rodziny. Ja się w tym gubię. Czytam i czytam. To lepsze niż rzeczywistość. Wszędzie dostrzegam groteskę ironię i surrealizm. Świat jest poukładany inaczej niż nam się wydaje. Zaczarowany na każdym zakręcie. Wszyscy widzą tylko obrazy, a nie dostrzegają ich znaczenia.

Co to, kurwa, jest, ja się pytam? Miłość kurwa. Kryzys spowodował, że każdy musi znaleźć miłość i sobie z nim radzić. Przewrotny ten świat. Później od dobrobytu się poprzewraca w głowach i rozwody pobiorą.

Wiem, jestem zirytowana. To trochę żałosne, to znaczy ta postawa kobiet w moim wieku. Wyjść na imprezę, wyglądać przy tym pięknie, wyrwać faceta, wziąć z nim ślub. i koniec.
Koniec i kropka.
Ktoś zastanawiał się, jaki jest ciąg dalszy hepiendów?

Mi też brakuje wsparcia, osoby obok. Nie pcham się już jednak w jakieś dziwne związki, w układy i układziki.
Żyję swoim życiem, rozwijam siebie.
Teleologicznie podchodzę do świata.
Krok za krokiem, stópka za stópką. Stawiam pierwsze kroki w dorosłe życie.

zmienność, która jest constans

Gdy coś nie pasuje do przybranego już szablonu, muszę to porzucić. Nie pasujący chłopak do reszty exes, nie pasująca bluzka do reszty ubrań, nie pasujący styl życia. Czy jeżeli coś nie pasuje do reszty musimy to zostawiać? Czy nie można wyrwać się z szablonu, który sami stworzyliśmy? Wyrwać się z łapsk wiążących nas standardów, czy to społecznych, czy to narzuconych przez nas samych. Pewne granice istnieją, o tyle, na ile pozwala nam na nie nasza podświadomość.
Ja nie chcę być więźniem samej siebie. Nie chcę być też jeńcem społeczeństwa. Najlepiej być czymś bezwzględnie lepkim, elastycznym i ciągnącym się, a zarazem cieplutkim, miłym w dotyku i puchatym.
Jak ja chcę być, tak po prostu. Lewitować w przestrzeni świata i nie zajmować zbędnych stanowisk.
Ot to i wywód roku.
Potrzebuję się wyrwać z szablonu.

ja i wyjazd do Poznania się niecierpliwimy

Jestem seryjnym samobójcą.
Już odczuwam obniżenie nastroju.
Nadchodzi wyjazd, pojawiają się obawy.
Tutaj stałam się lepsza.
Teraz tam muszę pokazać, jak zmądrzałam.
Koniec upijania się, balowania.
Tylko nauka, miłość ma.
Muszę wytrzymać. Muszę być silna.
Nie mogę popełnić kolejnego samobójstwa.

Cześć, jestem Magda. Jestem seryjnym samobójcą.

Przeszłość, sny i Ty

Wspomnienia dziecięco-młodzieżowe.
Wracałam dziś naszą stałą ścieżką z pobliskiego baru.
Dotykałam palcami piachu, którego omijałam w swoich pierwszych szpilkach w rozmiarze 37,
Potem cmentarz.
Nieokiełznany seks na cmentarzu.
Magia, fantazja, fikcja czy rzeczywistość?
To jego wina była.
On ją podniósł i przywarł do siebie jak cegłę, która ma tworzyć jego mury obronne.
On zadziornie objechał brodą jej kontur twarzy.
On nosem otarł się o jej powieki i powędrował do ust.
To on musną ustami jej szyję, policzek i kąciki ust,
Ona wiedziała, że mógłby ją zgwałcić nawet oczami.
Kłamstwo,
to ona była ta dzika. wiła nogę pomiędzy jego nogami.
Ona przyparła go do muru i wyznała do ucha, że boi się ciemności.
Nastał więc mrok, a ona w namiętności zainspirowanej obawą wsiadła na niego, bo wiedziała, że on tej nocy należy tylko do niej.
Nigdy jej nie było. Ani w jego życiu. Ani w Twoim. A w moim?

Głucha, bardziej głucha, głuchoniema

Oglądam filmy i seriale bez dźwięku.
Serial o głuchoniemych też.
Głuchoniemi mnie podrywają.

To nowe doświadczenie.
Oglądanie filmów bez dźwięku jest czymś pomiędzy czytaniem książki, audiobookiem a normalnym oglądaniem filmu.

Dziki i dziwny ten mój świat.
Taki anielski obecnie.
Święta, bardziej święta, najświętsza.
Ja ta ostatnia, zamawiam!

…i taka jestem.

…i taka będę się starała być.

Ale to nie wszystko! W końcu będę starała się jeszcze robić coś innego, nowego. Mianowicie, działać w swoim życiu. Nie ulegać melancholiom! Nie ulegać skrajnym stanom hiperaktywności. Walczyć ze swoją depresją dwubiegunową. Nie angażować się w nic, co nie jest związane wyłącznie ze mną.

Mój entuzjazm jest tak wielki! Mogłabym pokonać wielkiego smoka! I depczę już po piętach swojej ciemnej stronie charakteru. Jest już blisko, zaraz chwycę kabel od lapka i uduszę ją w sadystyczny sposób. Zostanie mi tylko po trawie zielonej biegać, konewkę chwytać i kręcąc się na palcach podlewać swoje skrzydła kroplami wzniesionymi w powietrze.
Jak już kiedyś napisałam: to takie piękne, jak człowiek sam sobie wyhoduje skrzydełka [i wtedy staje się aniołkiem]

Mężczyzna, który mnie pożąda….

on jest albo nie tym, którego szukam;
albo jest moją byłą miłością, pakującą mi na imprezie tonę książek, które pożądam. On już pożąda inną. Ale chce mnie mieć. Mężczyźni.
Mam tonę książek, więc po co mi oni?
Jadę, znikam stąd najszybciej. Chociaż tam też nie chcę być.

Maistream

i poszła połowa Poznania pooglądać lampiony.
Tłumy przedzierające się do toalet, pijane mordy,
kradzieże, pobicia, gwałty.
Nienawidzę takich imprez.
Na przystanku przed kamienicą
kolejne porcje sardynek, wciskające się
do puszki tramwaju.
Nie żałuję, że mnie tam nie ma.
Jest mi tak dobrze samej.
Chcę zajmować się czymś lepszym,
bo ciągle chcę być lepsza.
Doskonalsza.
Aspołeczna, antyspołeczna.
Tęsknię za domem.
Już niedługo upragniony czas.
a potem zapierdalać z przeprowadzką.

Poranek

Wracając z imprez w godzinach 4-6, zauważyłam, że dni się wydłużają. Ostatnio bardzo mocno. Ranne światło zabija iluzję życia wysnutą przez alkohol. Przychodzą racjonalne myśli, nowe pomysły i pojawiają się inne potrzeby.
Bzykanie się z facetem, który piszczy głośniej niż ty, jest żenujące. Zwłaszcza, że próbował chwilę wcześniej udowodnić swoją męskość. Otwieramy się, mówimy o sobie, ale się nie angażujemy. Dewaluujemy ludzi oraz powstałe relacje, bo obawiamy się iść krok do przodu. Pijemy, ćpamy, chodzimy po klubach, wyśmiewając życie realne. Poznajemy nowych ludzi.
Oportunizm, cynizm i nihilizm.

Głupota, bezsens, apatia.

Marazm, bezcelowość, uśmierzanie bólu.

Krzyczenie, płakanie, wyśmiewanie.

Mam 24 lata i nie wiem.

Nie chcę nic. Wszystkiego zaczynam się bać.

Wszystkiego w rozumieniu dorosłości, odpowiedzialności, dojrzałości.

Każą mi z kołyski wskoczyć we własne życie.

A tu nagle zauważyłam, że po życiu jakie wiodłam, zostały mi tylko nałogi.
One nawet doprowadziły do tego, że nie wyjadę do Krakowa. Żałosne.

Ludzie są żałośni też. Na swój sposób. Są takie szczury, które szczęście z kasą utożsamiają. Jak pieniądz może być indeksem szczęścia?

Niech sobie wytatuują EURO na czole, przynajmniej łatwo będzie można ich rozpoznać.

 Page 4 of 25  « First  ... « 2  3  4  5  6 » ...  Last »