Nie czytaj tego.
niedziela Wrzesień 24th 2017

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

Zaniedbałam Ciebie, o moje sumienie!

Poniosła mnie rzeka rwąca,
Nie przybijałam do brzegów.
Obijałam sie tylko o nie.
Ludzie deklarują, że odchodzą,
że zaczynają nowe życie, beze mnie.
A i tak wracają. Chcą potwierdzać moje tezy.
Chcą mnie ściągać na ziemię.
A ja nie chcę.
Przecież nie ma dowodów na to, że życie jest poważne.
Jestem balonikiem z helem.
Uciekam w kosmos.
Realne problemy. Da się je przesunąć
jak masz fantazję. Albo jak masz przystań.

Jedyne stałości w moim życiu
to rodzina i przyjaciele.
Są wzloty i upadki. Są jakieś przeszłości.
Wszystko wybaczone.
No czasem wypaczone.
Wstydzę się swojej platonicznej miłości.
To taka przystań w fantazji.
Unikając jej w realnym świecie,
a łapiąc się jej w wyobraźni,
tworzę barierę ochronną
przed złamanym sercem.

To jest takie skomplikowane.
Chodzenie na randki stało się sportem
bo „jestem wierna” dla kogoś, kto mnie w ogóle nie zna.
Chyba serio jest ze mną coś nie tak.

Staję znowu przed wielkimi wyborami w życiu.
Kariera.
Nie mam totalnie pojęcia, co robić.
Więc nic nie robię.
Płynę wraz z rzeką teraz.
Warta się nazywa.

Ale niedługo popłynę z prądem Wisły,
i to nie tej warszawskiej ;)

uUuUuUuUuUUUUUUUUUuu_______

Dawać nadzieję,
zabierać beznadzieję,
kolorować życie
i finalnie negować bycie.

Rzucać i rozkochiwać,
Wzniecać życie
i zabijać.
Moje odkrycie.

Moje cechy, cała ja.
Nie spływa ani jedna łza.
Izolacja, afirmacja,
Wtórna socjalizacja.

Ambitne plany,
a majątek przepijany.
Wszystko jednak ogarnięte,
do końca dopięte.

Maskuję się z samotnością
i odznaczam wrogością
do obcych i siebie.
Chcę tylko Ciebie.

A jak Cię będę miała,
to także odejść będę chciała,
dalej gnała
i uciekała.

Poszukiwania trwają,
nic się nie zmienia.
Inni ludzie, inne role odgrywają,
ale dotykają tylko cienia.

Serce przestaje bić,
ja przestaję pić,
koniec następuje.
Ja życie redukuję.

Dojrzewać czy dorastać – oto jest pytanie.

Niestety, nie uniknę starzenia się i zmieniania się fizycznie. Mózgiem/umysłem nie chcę przeżywać tego procesu. Chyba większość nie chce. Tylko udają, że to robią. Większość ludzi w wieku 30-40 lat, w momencie, gdy powinni być już dojrzali, po prostu nie są. W wielkich ciałach stają się sprytniejsi. Stają się złudnie przypominający dojrzałych ludzi, ale nimi nie są. Ukrywają mankamenty swoich charakterów, nie rozwiązują problemów, wręcz bardziej je komplikują, są nieszczerzy, nieprawdziwi-nakładają maski. Jak to pisał Gombrowicz: „gęby”. Wszyscy chcą się dostosować. Wyróżniają się głównie tym, co pożądane- pieniędzmi, sztuczną urodą, samochodami, dziećmi…
Dzieci- one najbardziej cierpią. Widzą to wszystko jednak, co „dojrzali” dorośli chcą ukryć, ponieważ są od nich mądrzejsze, bardziej empatyczne. Empatii brakuje w świecie dorosłych. Niestety, czerpią schematy od rodziców. Nagrywają na płytę mózgu wszystkie procesy i zachowania, następnie odtwarzając ją w dorosłym życiu. Zacięte płyty świata.
Wybacz świecie. Zostaję Alicją.

Czo, czo, czo?

Ciągle pojawia się w moim życiu jakieś światełko, jakaś nadzieja. Nadzieja na normalne życie. Ale czym jest normalność? Jest iluzją, tworzoną przez ludzi, żyjących w danej rzeczywistości. Ja, ciągle wychodząc poza ramy kanonów społecznych, nigdy nie zostałam uznana za normalną. Do tego dochodzi kupa problemów z nieakceptowaniem siebie. Z drugiej strony tak na prawdę nie obchodzą mnie te problemy i jak je postrzegają inni. Nie obchodzi mnie w sumie nic, co nie jest związanego ze mną bezpośrednio. Czy jestem egocentryczna? Na pewno. Zawsze jednak patrzę na innych. Chcę być dobra, empatyczna i pomocna. Pragnę również, żeby to mi się zwróciło w przyszłości. Może to karma ratuje mnie w dziwnych sytuacjach mego życia?
Nie chcę dorastać. Tak boli to, że w końcu kiedyś trzeba będzie. Chyba będzie trzeba. Może uda mi się umrzeć przed tym momentem.
Jestem na maxa zauroczona. Jestem pod jego wpływem cały czas. Nie znam go, on nie zna mnie, ale chcę jego zaskoczyć swoją wiedzą. Błyszczeć! Chcę, by mnie zauważył. Jestem taka roztrzepana i nieogarnięta, a on jest totalnym przeciwieństwem mnie. Ahhh…. śświattt.

chcę tylko widzieć jak wali się cały świat

ludzie z porażeniem mózgowym

pierwsze słońce, pierwsze pojebanie.

nie chcę wychodzić z łóżka.

chora, przygnębiona słońcem.

dużo nauki. duż wszyskiego

zajęć.

jestem architektem swojej porażki.

celowe działanie daje szczęście?

nie.

nie.

nie.

znowu wszystko się rodzi.

ja za to zaczynam sezon drzemek.

dwie drzemki dziennie skracają czas oglądania słońca.

gorzej jak na raz śnią się Ci trzy sny.

katharsis

Nowy wymiar, nowa myśl,
biały śnieg, biała kartka
wszystko ustalone, zaplanowane.
odświeżone i nowe.
mózg wraca do normy,
nie pokazuje już error.
ale serce głupie, ah głupie głupie.
kocha i nienawidzi. tęskni i szydzi
i wymienia porównania.
i dokonuje scalania.
program skompilowany
Dziękuję. Dobranoc

Walę, walę… szucham? walentynki, wa lenty lena minki.

Każdy ma swój sposób na spędzenie tego dnia. Ja od rana zachowuję się normalnie. Opórcz tego, że w myślach rozpierdalam wszystkie stoiska koło swojego domu z sercami, lizakami, kwiatuszkami, pralinami w kształcie serc, a pod kwiaciarnią 24 h najchętniej podłożyłabym bombę. Nie chodzi o to, że zabraniam ludziom się kochać. Zabraniam im kochać się tylko jednego dnia (o ile się kochają na prawdę i to wszystko ma jakieś ręce i nogi- bądź nawet głowy w przypadku dzieci).

Inni spędzają ten dzień chyba jakoś magicznie. Mniej kłótni, trochę wylewnej miłości. Trochę bzykanka. Single za to wrzucają milion fotek robionych z rączki, żeby ukazać, że nie są doszczętnie brzydcy i to nie jest powodem braku drugiej połówki. Ja mam zjebany charakter i psychikę. Mam zrobić zdjęcie wątroby czy jak?

Zauroczona jestem. I co z tego?

Nawet nie stać mnie na podejście do tej osoby! Może to nie oto chodzi? Może szybko mi się znudzi i niepotrzebnie się tym martwię. Normalny on przecież jest. Zbałamucę mu całą wodę w jego kałuży i błoto po sobie zostawię. A mój ocean nawet tego nie odczuje. Myśli, decyzje. Zdecydowałam się więc nic nie robić: nie uczyć, nie szukać niczego, nie rozrywkować się, zdecydowanie siebie nie szukać, bo na razie nie chcę  słyszeń odpowiedzi na to pytanie.

Głupie mi myśli chodzą tylko po głowie typu: a może zgłoszę się do jakiegoś centrum technicznego i polecę w kosmooooooos. Mogłabym nie wracać. Kto mnie tutaj chce?

No dobra. Ktoś chce. Ale czyż nie warto dla nauki poświęcić swoje życie? Zwłaszcza, że ciężko przypasować mu jakąkolwiek wartość.

Where is my place?

Chcę wrócić na swoją planetę.
Bo jestem idiotką.
Nie taką zwykłą.
Taką trochę inną.
Bardziej różnorodną.
Bardziej zidiociałą.
Boże, Ty chuju, jak istniejesz,
to dałeś mi taki mózg, że muszę przez
niego płakać.
Dawno nie płakałam.
Znowu płaczę.
Pierwszy raz od 2.5 roku.

i to tak. bo jestem. bo …. idiotka ;(

Zaskoczenie, przemęczenie i złamane serce.

Zaskoczyły mnie dziewczyny.
Wpadły tak ad hoc nie wiadomo skąd na kilka godzin do Poznania. Impreza. Pojechały dalej, a ja wracałam sobie spacerem do domu nad ranem. Padał deszcz. Dużo pijanych ludzi. Zaczepiłam więc groźnie wyglądającego skina i wracałam z nim.
Napiłam się 4 piwami strasznie!

Przemęczenie.
Bilans stycznia to połowa nocy nieprzespanych, ciągłe zakuwanie, nerwy, stres i zgrzytanie zębami. Musiałam upijać się żeby w końcu uspokoić nerwy. Dalej nauken machen. Nie jest łatwo być pedagogo-, politologoekonomistką. W dodatku feministką!

Złamane serce to strasznie naciągane stwierdzenie w moim wypadku, ale byłyśmy we trzy. Jednej serce nie ruszone, drugiej w połowie zbite, a trzeciej totalnie wymielone. Love is in the air? Try not to breath.

Uwielbiam te gęste powietrze. Gęściejsze niż myśli. Napełniające płuca i łaskoczące oskrzela.
Dziś bez depresji. Koniec depresji? Depresyjna pogoda jest. Depresyjny świat jest. Tylko ja w takie dni tęczą paruję.

Jak ja nie cierpię słońca!

Życie depcze wyobraźnię.

i mnie.

i Ciebie.

piję, ćpam, uczę się.

ogarniam się.

 

wszystko względne.

ekonomia to alchemia.

życie to nie teatr.

gdzie są moje generalne próby?

nie chcę być już sobą.

nigdy więcej.

chcę zacząć od nowa.

teraz tu albo gdzieś indziej.

uciekać uciekać uciekać.

-Którą drogą mam iść?

-A dokąd idziesz?

-Nie wiem.

-Więc nie jest to istotne, jaką drogę obierzesz.

 

ale ja chcę drogę do gwiazd.

ścieżki życia wyłożone bólem i łzami.

a teraz znieczulicą.

obudzisz mnie kiedyś? nie pocałunkiem. Przywal mi w twarz.

Powiedz, że to jest mój czas. Wtedy się postaram i wszystko będzie moje.

Moje życie stanie się moje.

Twoje w końcu będzie odrębne i obojętne.

wstydzę się przyznać, ale tęsknię.

jesteś jak rak. usuniesz guza, ale on wjebuje się na inne organy.

umrę z częścią Ciebie, dawno już zapomnianą.

C’est la vie.

 Page 5 of 25  « First  ... « 3  4  5  6  7 » ...  Last »